Kultura inspiruje…

PRL to czasy mojej wczesnej młodości, bardziej znane mi z opowiadań i filmów niż z doświadczenia. Życie artystyczne tamtych czasów jawi mi się jako siermiężny socrealizm wypełniony brakiem  finezji i polotu. Szare, smutne czasy braku wolności i swobody twórczej. Stereotypy są jednak po to, by się im przeciwstawiać, tak jak robiły to artystki tamtych czasów.

W książce  poznajemy 8 artystek.

„Wymęczeni, wychudzeni,

z dyplomami już w kieszeni,

Odpływają pociągami,

Potem żenią się z żonami.

Potem wiążą koniec z końcem

za te polskie dwa tysiące”.

Agnieszka Osiecka, autentyczna, do bólu szczera, bezpretensjonalnie wolna w czasach zniewolenia.

„Człowieczy los nie jest bajką ani snem.

Człowieczy los jest zwyczajem, szarym

Dniem.

Człowieczy los niesie trudy, żal i łzy.

Pomimo to można los zmienić w dobry lub zły”.

Anna German, wrażliwa, eteryczna, życiowo silna, mimo że  los  jej nie oszczędzał.

„Wielu ludzi nigdy by się nie spotkało gdyby nie Kalina. Ona nimi zarządzała, wnosiła dania, robiła atmosferę, a ludzie gadali ze sobą. Byli tacy trochę przetrąceni. Ona dawała im kopa energetycznego. Była jak włoska la mamma”

Kalina Jędrusik, utalentowana, towarzyska, pełna efemerycznego  niespotykanego już dziś seksapilu.

„Miała poczucie misji dziejowej, wiedziała, że jeszcze za życia stała się legendą. Kiedyś podczas lotu z zespołem przez Atlantyk, zażartowała, że do jej wizerunku przydałaby się jeszcze katastrofa. Zginęłaby wówczas „legenda Mazowsza i ona”. A to zapewne unieśmiertelniłoby ją na zawsze”

Mira Zimińska, arogancka, perfekcyjna, wyniosła się ponad własne ego dla dobra sztuki ludowej.

„Miała w sobie takie napięcie, zachowywała się autodestrukcyjnie. Robiła awantury, jakby chciała w życiu grać na planie. Marnotrawstwo talentu i inteligencji: strasznie chciała grać, a potem robiła coś, co ludzi zniechęcało. Fantastyczna kobieta, która zrobiła tak wiele żeby sobie zaszkodzić”. 

Elżbieta Czyżewska, inteligentna, elokwentna z nieprzeciętnym talentem, który ją zniszczył od środka.

„Jestem przekonana, że wśród wszystkich przejawów nietrwałości ciało ludzkie jest najwrażliwszym, jedynym źródłem wszelkiej radości, wszelkiego bólu i wszelkiej prawdy”.

Alina Szapocznikow,   wizjonerska ekscentryczka, dla której ciało stało się źródłem artystycznej inspiracji.

„kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę

i będę długim przedmiotem raczej smutnym

czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz

i naprawisz co popsuł los okrutny”

Halina Poświatowska,  poetka miłości, uwięziona w śmiertelnie chorym ciele, dla której każdy dzień mógł być tym ostatnim.

„Natura- darząc mnie łaskawie zdolnościami kompozytorskimi – wyposażyła dodatkowo w coś, co pozwala na kultywowanie tych zdolności. Posiadam mianowicie maleńki niewidoczny motorek, dzięki któremu w dziesięć minut robię to, co inni w godzinę”.

Grażyna Bacewicz,  pracoholiczka,  prekursorka, która życie czuła i opisywała  poprzez wszechogarniające ją dźwięki

Piękne, uzdolnione, inteligentne, niezależne, szalone i pełne wiary w ludzi i życie. Ich piękno zewnętrzne było środkiem nie celem samym w sobie. Było wartością dodaną, która pozwalała im wydobywać piękno z wnętrza. Miały w sobie tajemnice, prawdę, która zaciekawia i inspiruje. Wyrażały siebie poprzez sztukę a nie poprzez uzewnętrznianie własnego ego. Podziwiane, ale i niedoceniane, wchodziły na sam szczyt i z hukiem spadały w dół. Silne i przebojowe, ale też pełne wewnętrznych lęków i przeżyć. Dokonujące trudnych życiowych wyborów, oddające się sztuce i pasji często kosztem własnego prywatnego życia.

Życie artystek w PRL”  Sławomira Kopera inspirująca wyprawa…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *