Czy lepiej być kobietą pracującą czy prasującą?

Kobieta. Po trzydziestce. Wykształcenie wyższe. Studia podyplomowe. Znajomość języków obcych. Zorganizowana, perfekcyjna, przewidująca. Kariera się rozwija. Rodzina się powiększa. Mąż, dziecko na razie jedno. Ale w planach kolejne. Obowiązkowy fitness dwa razy w tygodniu, raz kosmetyczka. W przerwach między pracą a domem, zakupy, kawa z koleżanką. Książka w toalecie, poczta i facebook przed snem. Jeszcze zmywarka, pralka i posprzątanie zabawek po dzieciach.

Sen. Niespokojny, nerwowy.  Nadsłuchiwanie, sprawdzanie. Czy dzieci śpią, czy dom zamknięty, czy pralka wyprała.

Poranek nerwowy, szybki. Makijaż, śniadanie. Ubieranie. Ponaglanie, popędzanie. Wyjście. Rozwożenie, dowożenie, odbieranie, zabieranie….

W pracy wymagania, szybkie tempo, wzrastająca odpowiedzialność. Wszystko na wczoraj, na już. Kolejne wyzwania, oczekiwania i starania.

W domu spełniona żona, oddana i kochająca matka. Nadzorująca, usługująca, pocieszająca. Zadania, kolejne zadania do wykonania. W jednej ręce telefon w drugiej chochelka. Na jednym kolanie dziecko na drugim laptop.

Pełnia życia, pełnia szczęścia i często pełny kieliszek przed snem.

Nie, wróć…. Jeszcze prasowanie….

Rzeczy dzieci, rzeczy męża, swoje rzeczy. W tle muzyka. Dzieci śpią, mąż zajęty komputerem. Ona, żelazko, spokój….

A może lepiej byłoby być kobietą prasującą a nie pracującą?

Przyznajcie się ile z was sobie to pytanie zadało?:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *